Artur Wilczewski

ginekolog

SŁABY

Popraw dane

O lekarzu

Jesteś tym lekarzem? Przejmij kontrolę nad profilem!

Gdzie przyjmuje

Zamknij

Statystyka opinii (5)

BARDZO DOBRY
20% 1 ocena (20%)
DOBRY
0% 0 ocen (0%)
NEUTRALNY
0% 0 ocen (0%)
SŁABY
0% 0 ocen (0%)
BARDZO SŁABY
80% 4 oceny (80%)
51.8

OPINIE O LEKARZU

DODAJ OPINIĘ

5 opinii

Twoja ocena: Bardzo słaba Słaba Neutralna Dobra Bardzo dobra

  • Uzasadnij swoją ocenę zgodnie z regulaminem. Adresy IP osób dodających opinie są logowane.

Odpowiadasz jako: Gość

  1. pajentka pajentka (Gość)

    Ocena: Bardzo słaba Bardzo słaba

    Nie sympatyczny, traktuje pacjentki podmiotowo i lekceważąco.

  2. byla pacjentka byla pacjentka (Gość)

    Ocena: Bardzo słaba Bardzo słaba

    Zgadzam sie sie z opinia powyzej ,moze prywatnie jak przyjmuje to i jest profesjonalny i mily ,ale panstwowo traktuje pacjentki lekcewazaco ,nieprzyklada sie ,dowiedziec sie czegokolwiek to juz mozna zapomniec,okropny lekarz

  3. gibianka gibianka (Gość)

    Ocena: Bardzo dobra Bardzo dobra

    polecam tego lekarza wspanialy czlowiek
    prowadzil moją ciąże i jestem zadowolona
    sympatyczny i bardzo konkretny jak bylo cos nie tak mowil prosto z mostu nie owijal w bawelne i o to chyba chodzi
    ma podejscie do pacjetki i dodam ze chodzilam do niego panstwowo polecam p.Artura na 100%

  4. ;/ ;/ (Gość)

    Ocena: Bardzo słaba Bardzo słaba

    okropny to lekarz!!! nic nigdy nie powie do konca i leczy z niewiadomo czego! leczyl mnie najpierw z zapalenia grzybicznego (bez czekania na wyniki) a potem okazalo sie, ze mam jakas bakterie! i teraz czuje sie o wiele gorzej niz przed leczeniem!!! zdecydowanie nie polecam! a po za tym nawet sie nie zgodzil na skopiowanie wynikow badan!!!

  5. zula

    Ocena: Bardzo słaba Bardzo słaba

    Zgadzam sie z opiniami powyżej; ten lekarz zachowuje się ignorancko w stosunku do pacjentki, krzyczy na nią i poniża, gdy ta cierpi emocjonalnie i fizycznie po poronieniu. Zero rozmowy, wyjaśnień, zaleceń... W dodatku jest niedelikatny, co jako lekarza ginekologa od razu go dyskredytuje. Po raz pierwszy w życiu czułam się jakbym trafiła do weterynarza, a nie lekarza specjalisty.