Jan Mucha

ginekolog

Popraw dane

O lekarzu

Jesteś tym lekarzem? Przejmij kontrolę nad profilem!

Gdzie przyjmuje

Zamknij

Statystyka opinii (1)

BARDZO DOBRY
0% 0 ocen (0%)
DOBRY
0% 0 ocen (0%)
NEUTRALNY
0% 0 ocen (0%)
SŁABY
0% 0 ocen (0%)
BARDZO SŁABY
100% 1 ocena (100%)

OPINIE O LEKARZU

DODAJ OPINIĘ

1 opinia

Twoja ocena: Bardzo słaba Słaba Neutralna Dobra Bardzo dobra

  • Uzasadnij swoją ocenę zgodnie z regulaminem. Adresy IP osób dodających opinie są logowane.

Odpowiadasz jako: Gość

  1. Anna Anna (Gość)

    Ocena: Bardzo słaba Bardzo słaba

    Byłam u pana doktora z bolesnością prawego jajnika. Wyjaśniłam, że kiedyś usunięto mi z niego cystę i nie wiem, czy bóle nie są z tym związane. Pan doktor wykonał standardowe badanie na fotelu, nic nie powiedział, przepisał pigułki anty (nie pytając nawet, czy może jakieś biorę albo nie choruję na coś, co ich branie wyklucza). Dostałam receptę, więc pan doktor sugerował chyba, że powinnam wychodzić. Zapytałam, czy mogę się dowiedzieć, dlaczego boli mnie ten prawy jajnik, a pan doktor: "ale przecież sama pani mówiła, że go pani usunięto, to nie wiem, co tam panią boli". No idiota! Nigdzie nie mówiłam o usunięciu jajnika tylko o zabiegu na nim przeprowadzonym. Próżnia mnie zresztą chyba nie bolała! Co do pigułek - wyjaśniłam, że hormonów też od niego nie wezmę, bo mam hiperprolaktynemię, politykę hormonalną kontrolowaną przez endokrynologa, i zwyczajnie nie mogę sobie ot tak zacząć brać czegoś na własną rękę, skoro wcześniej robiłam dziesiątki badań, żeby dobrze podobierać dawki właśnie przyjmowanych hormonów. W tej sytuacji pan doktor powiedział, że "widocznie uroda taka i ma boleć". Tak się wściekłam, że receptę przy nim pogniotłam, wrzuciłam do kosza i wyszłam. W życiu nie widziałam takiej niekompetencji, ignorancji i braku szacunku dla pacjenta. Oczywiście po wielu nieudanych wizytach u innych "specjalistów" trafiłam na kogoś (w Krakowie!), kto bezbłędnie zdiagnozował problem. Wniosek nasuwa się tylko jeden: nieuctwo w medycynie powinno być karalne. Pan doktor bierze pieniądze, chociaż jego wiedza medyczna, pozwalająca przynajmniej wysnuć jakieś podejrzenia na podstawie objawów, jest mniejsza niż pierwszego lepszego internauty z dostępem do Google.