Mieczyslaw Konieczny

ginekolog

Popraw dane

O lekarzu

Jesteś tym lekarzem? Przejmij kontrolę nad profilem!

Gdzie przyjmuje

Zamknij

Statystyka opinii (1)

BARDZO DOBRY
0% 0 ocen (0%)
DOBRY
0% 0 ocen (0%)
NEUTRALNY
0% 0 ocen (0%)
SŁABY
0% 0 ocen (0%)
BARDZO SŁABY
100% 1 ocena (100%)

OPINIE O LEKARZU

DODAJ OPINIĘ

1 opinia

Twoja ocena: Bardzo słaba Słaba Neutralna Dobra Bardzo dobra

  • Uzasadnij swoją ocenę zgodnie z regulaminem. Adresy IP osób dodających opinie są logowane.

Odpowiadasz jako: Gość

  1. Meg88

    Ocena: Bardzo słaba Bardzo słaba

    Nie polecam szanownego doktorka nikomu!! Nieczuły, wredny, gburowaty ch*a*m. Jego motto życiowe powinno brzmieć "Jesteś babą, zrobiłaś sobie dziecko, to cierp w bólu tyle czasu, dopóki nie będziesz w stanie urodzić naturalnie". Moja siostra rodziła w szpitalu, gdzie ordynatorem jest dr Konieczny. Cały czas byłam przy siostrze, nie opuszczałam jej ani na chwilę, to był jej pierwszy poród. Dziewczyna przerażona. Gdy minęła 20h gdy miała skurcze i rozwarcie na całe 3cm, płakała z bólu, pan doktor stwierdził, że w ogóle nie wygląda na rodzącą, bo jeszcze jej krzyku nie słyszał cały oddział, nie dość, że to pierwszy poród, przyjechała z bólami 2tygodnie przed terminem, to liczy na cesarkę- słowa pana doktora. Rewelacyjne podejście do pacjenta, naprawdę. Najgorszy gbur by takich słów nie użył wobec rodzącej kobiety. No ale cóż, doktorkowi najwidoczniej można. Dopiero w 21h skurczy, gdy siostra zaczęła klnąć pod nosem, pan doktor stwierdził, że "no teraz to pani wygląda na rodzącą, to jeszcze trochę panią potrzymamy" i wyszedł z uśmiechem na twarzy. Jednego chyba pan doktor nie przewidział: że w tym samym czasie będzie miał dwie rodzące na porodówce. Pani położna nie wiedziała gdzie ręce włożyć, do której pacjentki iść najpierw, starała się jak mogła, prosiła aby któraś pielęgniarka zaglądała do nas gdy ona będzie odbierać poród u drugiej kobiety. Zajrzała jedna. Aż raz. Pan ordynator ani razu, bo po co. Najlepiej zostawić rodzącą z rozwarciem już na 10cm samą sobie, może sama odbierze sobie poród. Gdzie tu wyobraźnia pana ordynatora oddziału położniczego, żeby może tak przebrać się i odebrać poród. Nie, po co, niech się dziewczyna męczy. Po kolejnych 30minutach w końcu dotarła do nas położna i zaopiekowała się siostrą. Wtedy pojawił się pan ordynator z wielkim, wręcz obrzydliwym uśmiechem na twarzy i zaczął uciskać siostrze brzuch, aby dziecko mogło szybciej wyjść. Wtedy położna, widząc już główkę dziecka, powiedziała słowa "o, zawinięte", nie mówiąc do końca co mogły one znaczyć, czy może chodziło jej o pępowinę. Dziecko urodziło się po 22h skurczy, siostra była wykończona, ale szczęśliwa, że w końcu to się skończyło. Pielęgniarka zważyła i zmierzyła dziecko i dali je siostrze. Mała była zimna i lekko sina. Na lekarzach chyba nie zrobiło to żadnego wrażenia, bo dali dziecko matce, zamiast je przebadać tak, jak należy. Dopiero ok 1.5h po porodzie stwierdzili, że dziecko źle oddycha i coś jest z nim nie tak i dziecko zostało przewiezione do Poznania na specjalistyczny oddział. Tam stwierdzono niedotlenienie dziecka. Poznańscy lekarze są zdziwieni, że nikt z lekarzy, którzy byli przy porodzie, od samego początku nie zauważył, że coś może być nie tak. Zachowanie pana ordynatora, jego podejście do pacjentek pozostawia wiele do życzenia. Zachowuje się jak typowy szowinista. Nie słucha co mówi do niego pacjentka, czy też położna, której zadaniem jest pomóc jak najszybciej i bezproblemowo urodzić maleństwo. Panu ordynatorowi nie zależy na pacjentach ani trochę. Od czego on tam jest? Starał się błyszczeć, sypać żartami, ale "troszeczkę" mu to nie wyszło. Polecam panu doktorkowi zmienić lekturę z "Dr House'a" na książkę pt "Miś Marcyś uczy dobrego zachowania". Może po przeczytaniu takiej książki pan doktor wyniesie jakąś lekcję i zacznie traktować swoje pacjentki z godziwym szacunkiem.